Ostatnia aktualizacja serwisu: 24 IV 2002

Strona główna   Informacje   Kultura   Koła naukowe   Naukowo inaczej   Rozrywka   Grafika   Twórczość  O nas  Bliżej nas  Linki  Archiwum

Kultura

 Buddyzm    Rapa Nui   Ebib   Nigel Kennedy w Krakowie   Kilka słów o trąbce

  

Wsponienia wesołego Waganta krakowskiego, czyli kącik inteligentnego podróżnika

Rozpoczynamy nowy cykl artykułów o tematyce podróżniczej. Nasz wesoły krakowski Wagant spróbuje przybliżyć co miesiąc jedno miejsce na świecie. Wszystkich zapraszamy do czytania, uczestniczenia w ekspedycjach Waganta, jak również do aktywnego tworzenia jego nowych przygód podróżniczych. Proponujemy Wam naszym Czytelnikom zadecydować o tym do kąd uda się nasz Wagant i co zobaczy ( piszcie w emailach o czym chcielibyście się dowiedzieć).

Jego historia rozpoczyna się tutaj...

Na Wielkanoc na Rapa Nui

Do Rapa Nui ( Wyspa Wielkanocna, Isla de Pascua) dopłynąłem o wschodzie słońca. Uwierzcie mi, że żeglowanie od brzegów Ameryki Południowej ( odległość 3600 km) nie było łatwe i przyjemne, Ocean Spokojny, czasem nie przypomina swoją gwałtownością spokojnego. Jakkolwiek patrząc odległość ta była mniejsza od tej jaką musiałbym pokonać z Tahiti, aż 4000 km.

Katamaran polinezyjskiZobaczcie na moim beznadziejnym przykładzie co robi cywilizacja z człowiekiem: przepłynąłem sobie tutaj wygodnym jachtem z toaletą i prysznicem, gdy pierwsi ludzie tej wyspy byli w mniej komfortowej sytuacji. Wyobraźcie sobie dawne czasy, gdy pierwsi ludzie w IV lub V wieku naszej ery musieli zmagać się z oceanem płynąc z Polinezji małymi łupinami zwanymi canoe lub pirogami. Ci to musieli się nawiosłować, chyba że ułatwili sobie podróż wybierając jednak szybszy katamaran. Nie myślcie, że taki jakim kapitan Paszke płynął w The Race. Polinezyjskie katamarany posiadały charakterystyczne żagle w kształcie "kleszczy kraba". Egipska łódź trzcinowa- Ra II



Nie wyobrażam sobie tłuc się czymś takim albo być tak szalonym jak Thor Heyerdahl ( norweski archeolog i antropolog), który w ramach eksperymentu przepłynął Ocean tratwą wykonaną z drewna balsa ( Kon-Tiki), czy trzcinową łodzią ( Ra II)Brazylyjska jangada- Kon Tiki.






Jestem bardzo wygodnym Wagantem. Nie ma jak studenckie nawyki picie piwa i zajadanie się konserwami, a do tego trzeba przecież toalety.

Kiedy doszliśmy do centrum Honga Roa, przypadkiem bardziej natrafiliśmy na biuro turystyczne. Tutaj z Anglikiem się rozstałem, który pokołysał się do swojego domu za miastem.

W biurze zaproponowano mi wycieczkę do parku narodowego Rapa Nui, liczącego sobie 66 km kw. Oczywiście stwierdziłem, że bez wysiłku obwiozą mnie po nim jeepem lub landloverem, jak to bywa zazwyczaj z Wagantami chcąc zobaczyć wszystko musiałem zamienić fotel na siodło i potrząść się trochę na koniu.

Subtropikalny klimat z deszczami padającymi tu przez cały rok, dał mi się we znaki, przemoczony do suchej nitki oglądałem najpiękniejsze widoki Rapa Nui. Wszelkie uniedogodnienia były warte tego co zobaczyłem.

Rozpoczęliśmy od wspinaczki na trzy wulkany Poike, Rano Kau i Maunga Terevak, które wybuchły trzy miliony lat temu i dobrze, że tak dawno, bo nie chciałbym w Wielkanoc robić prezentu gwiazdkowego swoim profesorom, umierając w potoku lawy i pozbawić ich przyjemności obcowania z moim "geniuszem" na egzaminach.

Na szczęście mój przewodnik nie nalegał na oglądanie pozostałych 70 kraterów. Krater z laguna zdjęcie Germán HeviaTego dnia za najpiękniejsze miejsce uznałem krater Rano Kau wypełniony laguną i dziką roślinnością. Wejście na Maunga Terevak, najwyższy punkt wyspy mnie wykończył, ale na szczęście na koniec dnia wyskoczyliśmy na Ovahe, piękna i nietypową różową piaszczysta plażę. Wieczorem pożegnałem się w Honga Roa z przewodnikiem, oczywiście nie na zawsze. Na następny dzień byliśmy umówieni na kolejną porcję spektakularnych tortur. Wstałem w południe, wg mojego stwierdzenia w środku nocy wg przewodnika trochę późno, ale zdążyliśmy odwiedzić najbardziej oczekiwane przeze mnie miejsca

Przewodnik opowiedział mi historie wielkich posągów, które nazywają moai. Jest ich prawie 1000 o wysokości 3,7-4,6 m i masie ok. 20 ton. Olbrzymi strażnicy wyspy ukształtowani z miękkiej masy wulkanicznej stoją podobnie jak za czasów Cooka, który odwiedził wyspę w 1774 roku, ustawione na platformach zwanych ahu. Na niektórych pradawnych skałach dojrzałem wyrzeźbioną postać boga-ptaka Make- Make. Część posągów zostało prawdopodobnie przewróconych podczas legendarnej walki dwóch plemion Długich Uszu z Krótkimi Uszami.

 Pamietam film Rapa Nui i cieszę się, że na uczelniach nie wpadli dotąd na pomysł aby zwiększyć w ten sam sposób małżowiny uszne studentów, w celu uzyskania większego posluchu.

Najbardziej zastanawiające dla mnie było w jaki sposób posągi transportowano. Przewodnik zdradził mi tajemnicę, którą pewnie zdradza każdemu wypłacalnemu turyście, że posągi mają obniżony środek ciężkości i 15 osób może je ze sporą szybkością za pomocą lin przetransportować.

Posągi- moaisNa koniec mojej przygody z Wyspą Wielkanocną odwiedziłem muzeum, w którym umieszczone zostały drewniane tabliczki z hieroglifami- zwane rogo-rogo. Dotąd nie odczytano ich, a zapisywane od lewej do prawej strony i od prawej do lewej następnego wersu pozostają zagadką.

Rapa Nui pozostawi w mojej pamięci urok wysp wulkanicznych z domieszką specyficznej aury nadawanej przez roślinność subtropikalną na tle tajemniczych historycznych miejsc.

Żeglując po następną przygodę zastanawiając się, że może tak wrócić na studia i zająć się paleografią i odczytać te tabliczki.... stwierdziłam zrobię to.... ale na starość.

Bibliografia

  1. Cuda Świata przewodnik po skarbach cywilizacji. Warszawa, MULTICO Oficyna Wydawnicza, 1996.

  2. Gulas Stefan,Pevny Pavol : Żaglowce Warszawa, Wydawnictwo "Sport i Turystyka", 1985.

  3. Popularna Encyklopedia Powszechna. T. 19. Kraków, Wydawnictwo FOGRA, 1999.

  4. Westwood Jennifer : Tajemnice miejsc niezwykłych.Warszawa, Świat Książki, 1994.

  5. Park Narodowy Rapa Nui

  6. Wyspa Wielkanocna

 Opracowała Agnieszka Jaworska

Chcesz się z nami skontaktować? Na górze strony znajdziesz odnośniki do księgi gości i nasz e-mail

 Copyright Ó  Redakcja @P `2002