Ostatnia aktualizacja serwisu: 24 IV 2002

Strona główna   Informacje   Kultura   Koła naukowe   Naukowo inaczej   Rozrywka   Grafika   Twórczość  O nas  Bliżej nas  Linki  Archiwum

Bliżej nas

Kibice   Kto pali-nie traci   Rozdawaj siebie   Wiedza w niewiedzy

 

Rozdawaj siebie

czyli

O potrzebie "bycia potrzebnym"

 

           Temat   niniejszego artykułu był, jest , i na pewno pozostanie aktualnym. Przecież traktuje o człowieku -  jako istocie pełnej różnorakich emocji , zachowań i - co najważniejsze „sapiens” czyli rozumnej.

          Każdy z nas ,w mniejszym lub większym stopniu - odczuwa potrzebę bycia potrzebnym, użytecznym, pomocnym. Dowody na potwierdzenie owych wewnętrznych pragnień, dostarczane nam poprzez słowa, gesty ,czy innego rodzaju pozytywne reakcje i zachowania osób nas otaczających – umacniają każdego adresata  w przekonaniu ,że nie jest na świecie JEDYNIE dla siebie, a swoim istnieniem, swoim działaniem może też pośrednio oddziaływać i wywierać wpływ na życiu innych (rzecz jasna- pozytywny wpływ) .

             Ważną rolę w potrzebie dzielenia się sobą z drugim człowiekiem- odgrywa problem interesowności. Bowiem wszelkie działanie, wszelka pomoc będąca celem pozyskania czegoś w zamian- nie jest już pomocą (a przynajmniej nie jest nią w pozytywnym znaczeniu)a jedynie środkiem zaspokajającym chęć posiadania.

            Nasza rzeczywistość obfituje w wiele form i możliwości dzielenia się sobą i swoim czasem z innymi. I głównie w oparciu o te pobudki, w toku ewolucji dziejowej pojawiły się wszelkiego typu instytucje wolontarialne .Pojęcie wolontariatu jest jednak pojęciem bardzo szerokim-jak szeroki jest wachlarz odcieni wrażliwości ludzkiej na los bliźniego. Wrażliwość właśnie –jest bodźcem do wielu przemyśleń , nierzadko prowadzących do podjęcia przez młodego człowieka aktywnego uczestnictwa w niesieniu „światełka radości” –tym którzy go potrzebują.

           Człowiek, będący jednostką  która posiada zdolność odczuwania ,doskonale zdaje sobie sprawę z faktu ,iż sam –nie raz (zaznaczam) znalazł się w sytuacji ,w której pragnąłby mieć przy sobie kogoś, kto byłby „obok” nie dla korzyści.

          Aby lepiej naświetlić i-co za tym idzie –rozwinąć temat „bycia potrzebnym”, posłużę  się prostym przykładem: prezenty. Któż nie lubi ich otrzymywać? Zapewne nikt. Ale czy nie czerpiecie większej przyjemności z obdarowywania niż z „bycia obdarowanym”? Ja na pewno. I wierzę ,że wy również. Widząc zadowolenie ,uśmiech ,szczęście i myślę-najważniejsze: miłe zaskoczenie tego ,który od nas prezent otrzymał – czujemy się (przynajmniej ja) tak z siebie dumni ,że mamy ochotę dawać jeszcze więcej , tym samym przestajemy stawiać siebie-przed innymi .

        Utyskiwanie na brak czasu jest argumentem absolutnie nie usprawiedliwiającym  naszej bierności .Nie chcę tutaj przytaczać ,jak wyglądają statystyki dotyczące oglądalności telewizji w Polsce, i ile czasu przeciętnie poświęca te formie relaksu(?!)młody Polak ,że nie wspomnę o innych często zbędnych czynnościach –zapychających dzień.

       Więc dlaczegóżby nie włączyć się  w to, co nie tylko pomoże drugiemu, ale i nam- pogłębiając wrażliwość  na wszystko  co nas otacza, czy kształtując nasz dekalog wartości?

       A możliwości jest bez liku , można powiedzieć „sypią się jak z rogu obfitości”. Można udzielać się w wszelkiego typu zbiórkach pieniężnych ( nota bene właśnie rozpoczęła się akcja „Pola nadziei” będąca akcją zbiórki pieniężnej dla osób chorych na raka w Hospicjum im. św.Łazarza w Krakowie), zbiórkach odzieży czy zabawek dla dzieci. Ale można też –pod patronatem wolontariatu –rzecz jasna non profit ,pomagać w sposób- wymagający od nas na pewno – większego zaangażowania emocjonalnego ,większej odpowiedzialności i cierpliwości . Mam tutaj na myśli np. stałe spotkania z dziećmi z Domów dziecka( czy innych ośrodków wychowawczych) dla których w jednej chwili staniemy się kimś niezbędnym, wyczekiwanym. Kimś, w kogo bardzo wierzą –że ich nie zostawi. A jak wiemy, nikt tak szybko –jak dziecko nie przywiązuje się do innego człowieka. Pomoc w nauce, rozmowa i każda inna nawet drobna oznaka zainteresowania dzieckiem-procentuje większym jego uśmiechem.      

      Jeszcze większej odpowiedzialności  i – co ważniejsze- siły psychicznej wymaga praca z osobami chorymi, upośledzonymi etc.,etc. W tym wypadku co innego mówić sobie :” CHCĘ pomóc” , a  co innego przyjść i zetknąć się  z tą chorobą , upośledzeniem ,najbardziej przykrymi i smutnymi widokami nieszczęścia  które może spotkać człowiek  i ... przełamać się .Zatrzymać w sobie , co więcej- rozpalić tę potrzebę podania dłoni choremu. To bardzo trudne ,i dlatego instytucje  i hospicja czy fundacje przeprowadzają  kursy ,mające na celu naświetlenie warunków pracy ,a także sprawdzają odporność psychiczną potencjalnego wolontariusza (zwłaszcza  jeśli chcemy być pomocnymi ludziom którzy np. nie mają  szans na wyjście z choroby. Dla nich i dla ich rodzin stajemy się „ przyjaciółmi w oczekiwaniu” na spokojny koniec).

      W  jednym z ostatnich numerów czasopisma ‘Eurostudent’ natrafiłam na reportaż  poświęcony Organizacjom- zrzeszającym  wolontariuszy na terenie naszego kraju ,jak i poza jego granicami (np. Humana People to People- działająca m.in. w Afryce).Autorka porusza także aspekt popularności Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy-którą to akcję od początków jej istnienia(10 lat) prowadzi Jurek Owsiak. Tak ogromne poparcie i zaangażowanie tysięcy ludzi w niesieniu pomocy –tłumaczy autorka artykułu – wiarygodnością  i zaufaniem- jakim cieszy się ta akcja. I myślę że to rzeczywiście prawda. Uważam, że przedsięwzięcie  które pobudza i jednoczy wszystkich nas w chęci pomocy, a nadto nagłaśniane zewsząd przez środki masowego przekazu- MUSI być przedsięwzięciem wiarygodnym , jak prawdziwe są cele- którym ono służy. I tak na pewno myśli każdy, kto na tę akcję przeznaczył choćby przysłowiowy grosz.

     Organizacji , fundacji  i  stowarzyszeń jest w Polsce niemało. Jeżeli tylko czujemy taką potrzebę „dawania siebie” innym, każda z  tych instytucji przyjmie nas z otwartymi ramionami.

     Każdy z nas posiada- w mniejszym bądź większym stopniu wykształconą zdolność współodczuwania , wczucia się w sytuację  bliźniego (empatii) .I serce. Nauczmy się iść za jego głosem i ... dzielić się nim. Najpiękniejszym  prezentem będzie wówczas dla nas- nie tylko DZIĘKUJĘ – uśmiechem niesione , a także poczucie ,że  JESTEŚMY  POTRZEBNI –a na zaspokojeniu tego poczucia przecież właśnie nam zależy.

 

 

 
 Artykuł napisała Agnieszka Gajewska 

Chcesz się z nami skontaktować? Na górze strony znajdziesz odnośniki do księgi gości i nasz e-mail

 Copyright Ó  Redakcja @P `2002