@Pismo 3 (3/2002)

 

 

 

 

 

Być
epicentrum Twojej stałej fascynacji;

Z niedoścignionych,
niepochwyconych wizji sennych;

Drogą -
na ślady dotyku
Twych stóp.

Myślą jasną -
lotną;

Niezwyczajną łzą
pełną Twojego znaczenia -
bólu..

Ciszą Twoją, szeptem,
tęsknotą zaklętą w kryształowych wierszach -

Chcę.

xxx

Senny brewiarz błogości zamknięty
w ust spragnionych czerwonej koronie.

Lakoniczne rozmowy - nielogiczne ;

My obok siebie,
a cisza między nami -

krzycząca....

xxx

Pochwycona
przez macki rutyny ,niezmiennie słonej-
wielości szklanych kropli ;

W tysiącu barw przeźroczy nie ma miejsca
na krwawą czerwień ust,
na rozkoszy elektryzujący impuls
z opuszków palców;

Na górne granice.
jedności.

xxx

Liczbą kościanych oczek
do skutku-

wróżę dzień jutrzejszy.
Wyznaczam linię będącego dopiero uśmiechu-

lub nie.

xxx

Kiedy plotłam warkocze-tęczy
powiedziała:
"najlepsze wiersze to te-bladą zielenią pisane
niepoznane-

poetycki nowicjat swobody;
Wiosenny bukiet twoich lat"

Jutro
zaniosę jej złotej barwy
do kolekcji.

xxx

Drzewem
w jesiennym wspomnieniu zastygła
porą roku -zmienna;

Co każdej świeżej wiosny
dotykiem zaszczycasz

coraz mniej ekologicznym.

xxx

Wydałam właśnie na świat
cztery w mej duszy rosnące
embriony;

Samodzielnie żywe-
wierszowe liście.

xxx

Zasuszoną łzą
z pamięci nie chcianej-zachowanego obrazu-
maluję twoją tchórzliwą dłoń;

Jeszcze-
wymierzy ci policzek...

xxx

Boże-Ty
co mówisz że kochasz -
przytul mnie
tak -po ojcowsku.

 

xxx

Skąd się bierzesz
i czemuś nigdy nie uśpiona ;

Dokąd wyciągasz ręce-
n a d z i e j o - i

kto karmi ciebie-skoro ty
karmisz mnie-
suchym iluzji prowiantem...



xxx

Niedościgniona myśli
która żyjesz we mnie,

ledwo żeś ujrzała
kto ciebie uwolnił-

a już żeś umarła
taka absurdalna;

Zabita dumą
własnej matki.

 

xxx

Spoglądając-
wszędzie plecy przeszłości.
Niechciane nici spojrzeń -

w byłą stronę;
Pamięć cytrynowych dłoni (jej dłoni ),
badających rzeźbę męskiego archetypu;

I nagle-pożądanie, nagle
inicjacja
cytrynowych uderzeń
raz,za razem-ku pamięci
pamięci na dłużej.

Nie mojej.


xxx

Cóż winna robić kobieta-
jeśli nie pisać wiersze;

Chłodną porą listopadowych wieczorów-
zapalać uśpioną świadomość;

Z kłębków wełnistych - szyć swetry
sentymentów
(rozkosznie zimą grzejących)

Potem
jednodniowym kwiatem wiosny przebudzona-
znowu żyć,
współtworzyć emocjonalne źródła

pod wierszowane pamiętniki


xxx

Niezrozumiała jestem
nieodczytana
a przecież-
nie jestem z dużej litery pisana;

Zbyt mała - pragnę
Dużego znaczenia.

Tak poetycko dzisiaj
przejrzałam sumienie, tak cicho piszę,
a mimo to
długopis wyczerpał już -

zieloną barwę życia.

xxx

Cała jestem-
zamknięta w jesieni;

Dwudziestoletnim gaworzeniem
oznajmiam swoją nieustępliwość

mdłym zimowym choinkom-
służebnicom jednobarwnej Oziębłości - i jej

sześcioramiennym, topniejącym
gwiazdom;

Nie zginę,
Ja -
" po-letnie"
słońce.


xxx

Tak często ostatnio doświadczam-
wierszowego' deja vu'

Więc-
boję się dotknąć pióra
i gaszę duszę;

Nie chcę powielać-nie pragnę pisać
czyimś światem.


"NAPIĘTNOWANA"

Prześmierdłam tą tęsknotą zakazaną
starą,zardzewiałą,

nieposmakowaną;

Wciąż żywą - poprzez
paraliż mięśnia górnych emocji nagle przebudzonego,

nagle i od zawsze
na ten widok wrażliwego.

Prześmierdłam kurzem czasu,
świeżością
wyostrzonych zmysłów.



xxx

Przebita
czasem sobie zadanym samotnii;

Obojętności na bogów
ludzkich obliczy-

mój Boże
unicestwiłeś wrażliwość na pięknych
pospolitych;

Sama
dostrzegam co
niedostrzegalne , pożądam
co zakazane ,co ludzkie-

kocham.


xxx

Złamałam przysięgę myśli
reakcją ciała-
(głupia maszyna)
niezależnie od siebie...

Mego serca spokojem
władasz.


xxx

I ogarnęła ich energia -
ślepota oczu, zauroczenie dusz;

I ogarnęła ich żądza -
dotyk ciał, powiew rozkoszy;

I owionął ich wiatr -
kwieciem konsekwencji -
śliski czas.

xxx

Zmywa z Ciebie ból,
zmywa z Ciebie -

bezsilność i lęk.
Gasi Twój żar pragnienia.

Nie czujesz nic,
na myśli Twej dusza- niesie zapomnienie.

I żegnają Cię ptaki
o poranka brzasku-widząc jak śpiewasz
i jakby w zachwycie

w wirze morskiej toni pląsasz;

Zamyka Bóg cień. Znikasz w trumnie
oceanu fali;

I szumią drzewa Tobie,
o południa świcie - i gdy Ciebie nie ma już,
wielka to cisza-nie przed burzą - wschodzi

a zza chmur-
bólu uśmiech słońca.

xxx

Lubię wbijać szpilki
w teorię istnienia tej - "miłości"

od której
wzlecieć można;

Lubię ośmieszać cele
dla mnie samej -
dla mnie
nieosiągalne.

 

 Oprawa graficzna:Kasjopeja

góra strony 

 Webmastering&Design: Patryk Woszczyna