Joanna Paździo

Z pamiętnika Izaaka


piszę ten wiersz
bo słów w całość zebrać nie potrafię
rozpadają się
odchodzą ode mnie


moja prawda której
w oczy spojrzeć się boję
samotny wydrążony
te słowa
jak ja
puste i nic nie warte


bo
nie ma
Boga
jest
tylko
człowiek
i
śmierć


Ojcze
ojcze
ty mnie zabiłeś
obdarłeś z miłości
miałeś chronić wytłumaczyć wskazać
milczysz


te trzy dni
twojego milczenia i moich pytań
miały zwieść cię
na pokuszenie


usłyszałem kroki
gdy patrząc w niebo rozmawiałem z Bogiem
mówiłeś że tam On
ja wierzyłem


żertwa
Miłosiernemu Panu niewinna krew
na przebłaganie


więc
szarpnąłeś
uderzyłeś
rzuciłeś na ziemię
związałeś
zatkałeś usta
żebym nie mógł się uwolnić
żebym nie krzyczał ponad twoje milczenie


i twój wyraz twarzy
zwierzęcy


nie wiem co było dalej
czas zatrzymał się
gdy ostrze dotknęło mojej szyi


nie umiem widzieć cię inaczej niż wtedy
na tle nieba


czym dla ciebie byłem
całopalenie ze mnie
żebym przebaczył
żebym zapomniał
grzechy
co tato co jak takiego


mówiłeś że On dał ludziom
wolność wybór
czy mnie ktoś pytał


żebym przebaczył
ale ja ci ojcze
nigdy


wymieniłeś
pierworodnego
syna
na potomstwo jak ziarnka piasku liczne


odchodzę od ciebie
od niego


Moria jak trzy dni temu
jakby nic się nie stało


ta sama prawda
jedyna prawda


Nie ma Boga. Jest tylko człowiek i śmierć.

Z pamiętnika Abrahama


Ojcze
to już ostatni sen Izaaka


rozdarty
Twoją Boską wolą
w niebo pełne gwiazd spoglądam
nie czekam na cud


tu będzie grób ojcowskimi rękami zadany
pomnik Bożego zwycięstwa nad pychą
człowieczej miłości


oniemiały moim ludzkim bólem
padam przed Tobą na kolana
i o Twe miłosierdzie
wszechmogące
żebrzę


gdy ostrze dotknie szyi Izaaka
niech pierworodna krew
i bezgrzeszny krzyk
szybko
napełnią ten kielich którego
nie oddalisz


niech niewinne ciało
i ofiarna łza
bezboleśnie
spłoną w ogniu całopalenia


i niech mi
syn moje winy
odpuści
jeżeli Boże możesz to uczynić


trzeba aby się
wykonało