Wychowanie 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Katarzyna Pławecka

Ocalić czytanie

 

W świetle najnowszych badań — poziom czytania Polaków określa się jako bardzo niski. Nie trzeba być bacznym obserwatorem, by zauważyć, że uczniowie niechętnie sięgają po tekst literacki. Zatem, kiedy tekst pisany może stanowić interesującą ofertę dla młodego człowieka? Odpowiedź jest tylko jedna — wówczas, gdy uczeń będzie czytał. Przede wszystkim musi zrozumieć, że „posiadanie wszystkich tych umiejętności: mówienia, słuchania, czytania i pisania, jest pierwszym warunkiem powodzenia w życiu człowieka” — podpowiada Maria Nagajowa[1]. Niejeden „zjadacz chleba” uśmiechnie się i powie, że czytania uczono go w klasach I–III szkoły podstawowej. Tymczasem „zdobycie (...) pełnej sprawności czytania, tj. właściwego tempa i rozumienia dosłownego, interpretacyjnego i krytycznego, jest procesem bardzo długim, trwającym do końca nauki szkolnej i wymagającym wielu żmudnych ćwiczeń ucznia i starań nauczyciela”[2].

Istnieje potrzeba ciągłego uświadamiania, na czym polega czytanie. W rozumieniu autorów Słownika współczesnego języka polskiego „czytać” znaczy tyle, co „śledząc wzrokiem napisane lub wydrukowane litery, rozpoznawać je, łączyć w wyrazy i nadawać im (w umyśle lub na głos) odpowiednie brzmienie językowe; także: zapoznawać się z czymś w taki sposób, poznawać coś w całości (...)”. Definicja słownikowa koresponduje z ustaleniami Mieczysława Kreutza[3]. Według niego rozumiemy tylko to, co umiemy sobie przedstawić jako przestrzenny obraz. Powiedzmy więc wyraźnie — istota czytania polega na rozumieniu tego, co się czyta.

Umiejętność czytania zależna jest od osobistych predyspozycji czytającego, ale i pierwszych kontaktów z książką. Zastanówmy się, co zrobić, żeby momenty zetknięcia dziecka z tekstem pisanym zaowocowały rozbudzeniem jego potrzeb czytelniczych. Trzeba wiedzieć, że ów pożądany efekt poprzedzają poszczególne progi procesu inicjacji czytelniczej. Joanna Papuzińska wskazuje etapy wprowadzania książki w obręb doświadczeń osobistych dziecka[4]. Kontakt młodego człowieka ze słowem pisanym różnicuje się w zależności od wieku odbiorcy. Małe dziecko „manipuluje” książką — gniecie ją, drze kartki, stuka nią o inne przedmioty. Dopiero potem spostrzega znaki graficzne, pikturalne. Nawet jeśli głośno czyta lub recytuje, nie można mówić jeszcze o występowaniu potrzeb czytelniczych, a raczej o zaspokajaniu potrzeby więzi z pośrednikiem. Najważniejsze jest wytworzenie się u odbiorcy takich potrzeb czy motywów, które skłaniają go do samodzielnej penetracji literatury[5].

Warto również przyjrzeć się bliżej „drogom” lub „strefom inicjacji literackiej”. Przez te pojęcia rozumie Joanna Papuzińska „poszczególne układy kultury, za pośrednictwem których dziecko wchodzi w kontakt z literaturą”. Zalicza do nich: rodzinną strefę inicjacji literackiej, instytucje wychowawcze (przedszkole, szkołę), strefę społeczności rówieśniczej, strefę instytucji kultury z uwzględnieniem środków masowego przekazu[6]. Świadomość istnienia poszczególnych stref: rodziny, szkoły, kolegów, teatru, prasy, radia, filmu, telewizji, internetu, rzuca światło na „narzędzia”, którymi powinien posługiwać się nauczyciel w toku swojej pracy. Nie bez znaczenia będą spotkania z rodzicami, uświadamiające ważność wspólnego czytania — fragmentów Biblii, znanych powieści, lektur szkolnych, ciekawych artykułów z czasopism. Nie będzie to wielkie odkrycie, jeśli powiem, że nic bardziej nie sprzyja aurze czytelniczej niż cichy kąt, ciepły piec, tkliwe spojrzenie bliskich osób...

„Bunt młodych ludzi przeciwko czytaniu jest także buntem przeciw wartościom, które z tym czytaniem się wiążą” — dobitnie podkreśla Bożena Chrząstowska[7]. Współcześni pedagodzy w porozumieniu z rodzicami powinni chronić młodzież. Istotne wobec tego jest uświadomienie, na czym polega odbiór masowych środków komunikowania. Uruchamiane obrazy i dźwięki dają iluzję autentyzmu, przez co zatraca się granica między realnością a fikcją, między tym, co wartościowe, a tym, co puste. Przeciętnego odbiorcę bombarduje się makabrycznymi i sensacyjnymi scenami, o których za chwilę zapomina, bo serwuje się mu kolejną dawkę. Szum informacyjny oraz zlepek treści i obrazów, powodują zagubienie. Oto są plony, a raczej plewy kultury masowej[8]. „Celem interpretacji kinotwórczej, a więc i kultury masowej jest to, żebyś nigdy nie wiedział, co przeżyłeś” — Maria Janion cytuje Milana Kunderę[9]. Niewątpliwie telewizja, film, komiks, plakat mają szczególną moc oddziaływania, gdyż atakują obrazem. Jednak poznanie świata za pomocą mediów — to łatwizna. Przesuwające się obrazy i dźwięki są efektem czyjejś pracy. Ktoś narzuca swoje spostrzeganie świata. Odbiór zostaje zakłócony przez „filtr czyjejś indywidualności”. Czy to możliwe, aby młody, zwykle zbuntowany człowiek pozwalał sobie narzucić czyjąś interpretację i uznawał ją za jedyną? Pokażmy mu, że daje sobą manipulować! Trzeba przed nim odsłonić mechanizmy manipulacji, co pozwoli mu na odróżnienie propozycji wartościowych od nijakich. Wartościowe jest to, co ubogaca, rozwija, skłania odbiorcę do myślenia. Przeciwieństwem zaś są oferty narzucające czyjś sposób widzenia, otępiające, nieliczące się z dobrem odbiorcy np. reklama, propaganda.

Warto zaproponować uczniowi cykl lekcji dotyczących filmu i technik audiowizualnych, pokazać mechanizmy powstawania dzieła filmowego, jego twórców, rozmaite gatunki. Ciekawa okazać się może zabawa w reżyserowanie, idąca w kierunku pokazania integracji obrazu, słowa, muzyki, uwzględniająca środki wyrazu filmowego — kadr, techniczne środki wyrazu (plan ogólny, pełny, półzbliżenie, zbliżenie, duże zbliżenie), punkty widzenia kamery, montaż. Niebagatelną rolę będą odgrywały dźwięk, scenografia i oświetlenie oraz odpowiednio dobrana obsada aktorska. Odpowiedzialność spocznie na głównych twórcach filmu — „reżyserze”, „scenarzyście”, „operatorze”. Zachęcam do stworzenia własnego miniplanu filmowego. Pomocne będzie też zwiedzanie profesjonalnego studia nagrań, przypatrywanie się powstawaniu reklamy. Warto zadbać o stworzenie i uzupełnianie klasowej wideoteki. Kontakt uczniów z filmem powinien odsłonić charakter dzieła medialnego — „obraz nie przemawia, obraz pokazuje”[10]. Umiejętność wyboru i wartościowania komunikatów pozwoli gimnazjaliście ocenić i wybrać to, co jest dziełem, a nie kiczem, rozwinie także umiejętność krytycznego myślenia. Takie działanie przygotuje grunt do dyskusji nad właściwą postawą współczesnego odbiorcy wobec mediów. Podczas dyskusji warto wykorzystać opinię Marii Janion, według której nie wystarczy pozostać takim, jakim się jest, sięgać po to, co przeciętne i banalne, dopominać się tego, co lekkie, łatwe i przyjemne, „żyć sobie w pozorach i odurzeniu telewizją”[11]. Dla współczesnego nauczyciela „ekranowy czytelnik” powinien być wyzwaniem[12]. Musi zrozumieć, że obecnie edukację tradycyjną zastępuje kształcenie równoległe[13]. Prasa, radio, telewizja oraz rówieśnicy stają się dla młodego człowieka atrakcyjnymi monopolistami edukacji.

Niełatwo dziś przekonać ucznia do korzystania z boskiego daru czytania.

Katarzyna Pławecka

1 M. Nagajowa, Jak uczyć języka polskiego w klasach 4- 6? Poradnik metodyczny, Warszawa 1995, s. 128.
2 Tamże, s. 129.
3 M. Kreutz, Rozumienie tekstów. Badania psychologiczne, Warszawa 1968.
4 J. Papuzińska, Inicjacje literackie. Problemy pierwszych kontaktów dziecka z książką, Warszawa 1981.
5 Tamże, s. 13.
6 Tamże, s. 31–32.
7 By czytanie pozostało wartością. Dyskusja redakcyjna. „Nowa Polszczyzna”1997, nr 5, s.5.
8 Kultura masowa„odnosi się do zjawisk współczesnego przekazywania wielkim masom odbiorców identycznych lub analogicznych treści płynących z nielicznych źródeł oraz do jednolitych form zabawowej, rozrywkowej działalności wielkich mas ludzkich”. (A. Kłoskowska, Kultura masowa. Krytyka i obrona, Warszawa 1980, s. 90.)
9 M. Janion, Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś? Warszawa 1996, s. 36.
10 A. Marzec, S. Rzęsikowski, Edukacja teatralna, filmowa i radiowa na lekcjach języka polskiego w kl. IV–VIII, Kielce 1994, s. 91.
11 M. Janion, op. cit., s.97.
12 A. Książek-Szczepanikowa, Ekranowy czytelnik — wyzwanie dla polonisty, Szczecin 1996.
13 L. Porcher, Kształcenie równoległe, Warszawa 1978.

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, maj 2004 . Statystyka