|

Marek Karwala
Adam Maria Panasiewicz - skrót, znak, esencja
Adam Panasiewicz urodził się w 1963 r. w Krakowie. Studiował na Wydziale Grafiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1985-1991. Dyplom uzyskał w Pracowni Litografii u prof. Romana Żygulskiego. W roku akademickim 1990/91 odbył praktykę studencką w Akademii Sztuk Plastycznych w Norymberdze w Pracowni Malarstwa prof. Georga K. Pfahlera. Od 1993 roku zatrudniony jest na stanowisku asystenta w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie; obecnie przygotowuje przewód I stopnia.
Ma w dorobku trzy wystawy indywidualne (wszystkie w Krakowie); brał udział w blisko trzydziestu ekspozycjach zbiorowych w kraju i poza granicami, m.in. w Taipei (Tajwan), Maastricht, Tilburgu (Holandia), Frankfurcie nad Odrą, Norymberdze (Niemcy), Wimbledonie (Anglia), Peczu (Węgry), Lublanie (Słowenia), Chicago (USA), Rio de Janeiro (Brazylia), Wilnie (Litwa). Jego prace posiadają instytucje państwowe oraz kolekcjonerzy prywatni
Chociaż Adam Panasiewicz należy jeszcze do młodego pokolenia krakowskich artystów, dał się poznać jako twórca, który konsekwentnie i z sukcesami dopracowuje się własnego stylu; od kilku lat jego prace stały się rozpoznawalne dla znawców i miłośników sztuki.
Jeszcze w czasach studenckich i w ciągu kilku pierwszych lat po ukończeniu Akademii artysta interesował się przede wszystkim zagadnieniem portretu. Powstające wtedy grafiki miały zdecydowanie figuralny charakter (były wśród nich także autoportrety), choć z biegiem czasu stopniowo zaczęły w nich pojawiać się, a później dominować, pierwiastki abstrakcyjne.

Adam Panasiewicz
Z chęci sprowadzenia portretu do abstrakcji zrodził się cykl Głowy, rozwijany w latach 1995-1999. Nazwa cyklu ma nieco umowny charakter, jako że są to raczej "niby-głowy", w których można co prawda dopatrzyć się odniesień do człowieka, chociaż - gdyby nie tytuł... I o to właśnie artyście chodzi, stara się on bowiem programowo zatrzeć ten związek, odrealnić go, skoncentrować natomiast uwagę widza na estetycznej stronie prac. W jaki sposób zmierza do tak wyznaczonego celu? Otóż w wielu grafikach nie występują bezpośrednio charakterystyczne elementy ludzkiej głowy, jak oko czy ucho, a jedynie ich "substytuty". Kreacyjne działania twórcy zwykle przebiegają w następującej kolejności: najpierw nanosi on na podłoże pędzlem lub wałkiem przypadkową barwną plamę, następnie zaś kredką pastelową wprowadza pierwiastki, które pozwalają rozpoznać bliższe lub dalsze konotacje głowy.
*
Najnowszy cykl - realizowany od 1999 roku - nosi tytuł Układy i trzeba od razu zaznaczyć, że o ile Głowy były otwarte na formę i na środki plastyczne, o tyle ten cykl jest zdecydowanie bardziej zwarty zarówno formalnie, jak i w zakresie dominującej idei. Artysta narzucił sobie wyraźny porządek, rygor, właśnie tytułowy "układ", który konsekwentnie wypowiada. Unikając dowolności zakreśla coraz precyzyjniej w kolejno powstających pracach obszar swych kreacji. Centrum tego obszaru stanowi idea nieustannego ruchu, permanentnego płynięcia, stawania się. W oczywisty sposób narzucają się tu odniesienia filozoficzne, chociaż twórca znowu próbuje odrealnić takie konotacje, uniknąć dosłowności, a stosuje w tym celu geometryczny znak i skrót myślowy. On pozostawia widza w stanie ciągłej niepewności, niemożności uczynienia interpretacyjnych dookreśleń, ale między innymi chyba właśnie dzięki temu jego sztuka nie wyzbywa się żywości ekspresji.
*
Adam Panasiewicz uprawia głównie grafikę warsztatową, nieco rzadziej projektowanie graficzne związane z poligrafią. Wykonuje również ilustracje do książek, a sporadycznie zajmuje się malarstwem. Jego ulubioną techniką jest rysunek pastelą, woskową kredką na kolorowym papierze. Tzw. "podmalówki" wykonuje najczęściej akwarelą lub temperą. Sięga po akryl, rzadziej olej z dość prozaicznego powodu, bo jak mówi "ten drugi wolniej schnie", zaś jego niespokojna natura każe mu realizować prace w dużym tempie, ekspresyjnie. Szczególnie ceni litografię, technikę mieszaną: kredkowo-tuszową.
*
Żaden artysta nie działa na pustkowiu, lecz wśród konkretnych uwarunkowań - szkół, stylów, tradycji. Można się do tak rozumianych determinant odnosić z atencją lub przeciwko nim buntować; niemożliwe jest ich ignorowanie. Adam Panasiewicz, zachowując oryginalność i osobność, ma wszakże swoich ulubionych mistrzów, którym - jak mówi - sporo zawdzięcza. Gdy kończył studia pozostawał pod urokiem twórczości tzw. "młodych dzikich". W malarstwie i grafikach Jacka Sroki fascynowała go otwartość na formę i ekspresja koloru. Studia w pracowni - skłaniającego się ku tradycji impresjonistycznej - Zbysława M. Maciejewskiego (prowadził on Pracownię Malarstwa na Wydziale Grafiki ASP - przyp. MK) dodatkowo uwrażliwiły go na kolor.
Chociaż w ostatnim cyklu artysta wyraźnie odchodzi od nurtu neoekspresjonistycznego, to jednak nie wyzbywa się samej ekspresji, przeciwnie - w dalszym ciągu jest ona jego główną siłą. Technika litografii, zderzenie kredki z powierzchnią kamienia wyzwala przecież potrzebę "gwałtowności" działań.
Spośród starych mistrzów, do których prac z podziwem sięga twórca wymienia m.in. Dürera, Rembrandta, Goyę...
*
Na koniec warto jeszcze przypomnieć, że okładki do czterech poprzednich numerów "Konspektu", jak również do pierwszego tytułu w ramach rozpoczętej serii "Biblioteka Konspektu" zaprojektował właśnie Adam Panasiewicz. Cechują się one dynamizmem, są nowoczesne i spójne pod względem formy.
Marek Karwala
|  |